Krótko o mnie:
Więcej o mnie.
Moje maszyny:
Dawno, dawno temu:
- 2026, Czerwiec1 - 0
- 2026, Maj5 - 0
- 2026, Kwiecień3 - 0
- 2026, Marzec5 - 0
- 2026, Luty2 - 0
- 2025, Wrzesień3 - 0
- 2025, Sierpień9 - 3
- 2025, Lipiec2 - 2
- 2025, Czerwiec11 - 2
- 2025, Maj1 - 0
- 2025, Kwiecień6 - 2
- 2025, Marzec1 - 0
- 2024, Październik3 - 5
- 2024, Wrzesień6 - 0
- 2024, Sierpień4 - 2
- 2024, Lipiec8 - 0
- 2024, Czerwiec4 - 2
- 2024, Maj3 - 0
- 2024, Kwiecień8 - 0
- 2024, Marzec3 - 0
- 2024, Luty2 - 0
- 2023, Listopad3 - 0
- 2023, Wrzesień5 - 2
- 2023, Sierpień8 - 6
- 2023, Lipiec9 - 0
- 2023, Czerwiec6 - 4
- 2023, Maj4 - 4
- 2023, Kwiecień1 - 0
- 2023, Marzec2 - 0
- 2023, Styczeń1 - 0
- 2022, Październik3 - 1
- 2022, Wrzesień2 - 0
- 2022, Sierpień8 - 2
- 2022, Lipiec5 - 6
- 2022, Czerwiec9 - 2
- 2022, Maj3 - 0
- 2022, Kwiecień1 - 0
- 2022, Marzec2 - 0
- 2022, Luty1 - 0
- 2022, Styczeń1 - 3
- 2021, Listopad1 - 0
- 2021, Październik3 - 0
- 2021, Wrzesień3 - 2
- 2021, Sierpień2 - 0
- 2021, Lipiec6 - 0
- 2021, Czerwiec6 - 2
- 2021, Maj7 - 7
- 2021, Kwiecień1 - 0
- 2021, Luty2 - 4
- 2020, Wrzesień2 - 0
- 2020, Sierpień3 - 2
- 2020, Lipiec8 - 5
- 2020, Czerwiec5 - 4
- 2020, Maj1 - 0
- 2020, Marzec2 - 0
- 2019, Wrzesień1 - 2
- 2019, Sierpień5 - 4
- 2019, Lipiec3 - 2
- 2019, Czerwiec3 - 4
- 2019, Maj2 - 8
- 2019, Kwiecień4 - 8
- 2019, Marzec1 - 7
- 2018, Październik2 - 19
- 2018, Wrzesień3 - 6
- 2018, Sierpień3 - 7
- 2018, Lipiec3 - 13
- 2018, Maj2 - 2
- 2018, Kwiecień4 - 11
- 2017, Grudzień1 - 10
- 2017, Październik2 - 7
- 2017, Sierpień3 - 13
- 2017, Lipiec2 - 5
- 2017, Czerwiec3 - 5
- 2017, Maj3 - 10
- 2017, Kwiecień1 - 3
- 2017, Marzec2 - 12
- 2017, Luty1 - 0
- 2017, Styczeń4 - 36
- 2016, Grudzień4 - 47
- 2016, Październik3 - 47
- 2016, Wrzesień11 - 100
- 2016, Sierpień12 - 64
- 2016, Lipiec7 - 66
- 2016, Czerwiec11 - 73
- 2016, Maj16 - 99
- 2016, Kwiecień6 - 54
- 2016, Marzec4 - 19
- 2016, Luty6 - 19
- 2016, Styczeń4 - 50
- 2015, Grudzień6 - 55
- 2015, Listopad4 - 28
- 2015, Październik8 - 27
- 2015, Wrzesień11 - 47
- 2015, Sierpień18 - 58
- 2015, Lipiec16 - 70
- 2015, Czerwiec8 - 24
- 2015, Maj11 - 57
- 2015, Kwiecień12 - 30
- 2015, Marzec9 - 38
- 2015, Luty7 - 58
- 2015, Styczeń2 - 10
- 2014, Grudzień2 - 8
- 2014, Listopad2 - 19
- 2014, Październik7 - 71
- 2014, Wrzesień8 - 61
- 2014, Sierpień8 - 36
- 2014, Lipiec4 - 26
- 2014, Czerwiec9 - 18
- 2014, Maj8 - 18
- 2014, Kwiecień5 - 18
- 2014, Marzec12 - 52
- 2014, Luty4 - 28
- 2014, Styczeń1 - 10
- 2013, Grudzień3 - 16
- 2013, Listopad3 - 80
- 2013, Październik8 - 59
- 2013, Wrzesień7 - 43
- 2013, Sierpień10 - 35
- 2013, Lipiec10 - 39
- 2013, Czerwiec13 - 23
- 2013, Maj8 - 25
- 2013, Kwiecień15 - 10
- 2013, Marzec7 - 2
- 2013, Luty6 - 5
- 2013, Styczeń3 - 0
- 2012, Grudzień3 - 14
- 2012, Listopad1 - 2
- 2012, Sierpień3 - 8
- 2012, Lipiec11 - 0
- 2012, Czerwiec8 - 0
- 2012, Maj5 - 0
- 2012, Kwiecień4 - 0
- 2012, Marzec1 - 0
- 2011, Sierpień2 - 0
- 2011, Czerwiec1 - 0
- 2011, Maj5 - 0
- 2011, Kwiecień2 - 0
- 2010, Czerwiec4 - 0
- 2010, Kwiecień1 - 0
- 2009, Wrzesień3 - 0
- DST 62.48km
- Czas 02:53
- VAVG 21.67km/h
- VMAX 51.63km/h
- Temperatura 22.0°C
- Podjazdy 533m
- Sprzęt Specialized Hardrock Sport (26")
- Aktywność Jazda na rowerze
asfaltowy standard po Chełmach (Górzec - Myślibórz)
Środa, 19 sierpnia 2015 • dodano: 19.08.2015 | Komentarze 4
Dzisiejszy wpis jest przełomowym w tym roku. Tym razem bez zdjęcia, bo w sumie nie było nic ciekawego do sfotografowania. Żadnego kota czy cuś. W każdym razie niniejszą wycieczką stuknęło mi 4.000 km w tym roku!!! Także od dzisiaj mam wyjeba*e, bo zrealizowałam swój najważniejszy tegoroczny cel rowerowy. :))) Nie to, że przestanę jeździć, ale skończyło się nerwowe odliczanie do magicznej czwórki z przodu. Jestem z siebie bardzo dumna! ;)
W każdym razie dzisiaj zaliczyłam ostatni sprawdzian formy przed sobotą... Jest dobrze, bo jeszcze nigdy nie wykręciłam w Chełmach takiej średniej z wycieczki, a ponadto na prawie wszystkich stravowych segmentach pobiłam swoje dotychczasowe czasy.
Jakby kto pytał co będzie w sobotę, to odpowiadam. Izerska Wielka Wyrypa. 77 km. 2.600 m przewyższeń. Będzie bolało. :) Uprzedzam, że na rajd jadę dla przygody, więc proszę nie spodziewać się mnie na pudle. :) Najważniejsze będzie dla mnie ukończenie trasy w wyznaczonym czasie. Acha. Do domu wróciłam tuż przed 22". Mój świetlny przyjaciel spisał się znakomicie. :)
W każdym razie dzisiaj zaliczyłam ostatni sprawdzian formy przed sobotą... Jest dobrze, bo jeszcze nigdy nie wykręciłam w Chełmach takiej średniej z wycieczki, a ponadto na prawie wszystkich stravowych segmentach pobiłam swoje dotychczasowe czasy.
Jakby kto pytał co będzie w sobotę, to odpowiadam. Izerska Wielka Wyrypa. 77 km. 2.600 m przewyższeń. Będzie bolało. :) Uprzedzam, że na rajd jadę dla przygody, więc proszę nie spodziewać się mnie na pudle. :) Najważniejsze będzie dla mnie ukończenie trasy w wyznaczonym czasie. Acha. Do domu wróciłam tuż przed 22". Mój świetlny przyjaciel spisał się znakomicie. :)
Legnica - Kościelec - Warmątowice Sienk. - Słup - Chroślice - Bogaczów - Górzec - Pomocne - Myślinów - Myślibórz - Piotrowice - Stary Jawor - Przybyłowice - Warmątowice Sienk. - Kościelec - Legnica
Kategoria 50-75 km
- DST 3.61km
- Czas 00:11
- VAVG 19.69km/h
- Temperatura 17.5°C
- Podjazdy 15m
- Sprzęt Specialized Hardrock Sport (26")
- Aktywność Jazda na rowerze
I stała się jasność
Wtorek, 18 sierpnia 2015 • dodano: 18.08.2015 | Komentarze 4
Moja pierwsza nocna jazda przekonała mnie co do tego, że nadszedł czas wymienić moją dotychczasową przednią lampkę na lepszy model, druga tylko utwierdziła w tym przekonaniu. Zarówno podczas pierwszego, jak i drugiego wypadu drogę rozświetlały mi lampki kolegów. Moja lampka robiła tylko dobrą minę do złej gry.
W tym miejscu ogromne podziękowania i niskie ukłony lecą w stronę pewnego miłośnika kotów, który dzielnie zniósł moje storpedowanie go pytaniami co, jak, gdzie, po, co, na co, dlaczego i cierpliwie udzielał odpowiedzi na każde z nich z racji posiadania już dosyć sporej wiedzy na temat dobrych światełek. Dziękuję serdecznie za pomoc Radku. :)
Dzisiaj w końcu przyszła paczuszka, a w niej małe, zgrabne lampkowe cudeńko. Poczekałam do wieczora i wypuściłam się na mały rekonesans po osiedlu. Na chwilę wyjechałam też poza miasto, żeby sprawdzić prawdziwą moc świetlnej bestii. Moje wrażenie po odpaleniu maksymalnej mocy lampki było takie: WOOOOWWW połączone z :O i karpiem.
W tym miejscu ogromne podziękowania i niskie ukłony lecą w stronę pewnego miłośnika kotów, który dzielnie zniósł moje storpedowanie go pytaniami co, jak, gdzie, po, co, na co, dlaczego i cierpliwie udzielał odpowiedzi na każde z nich z racji posiadania już dosyć sporej wiedzy na temat dobrych światełek. Dziękuję serdecznie za pomoc Radku. :)
Dzisiaj w końcu przyszła paczuszka, a w niej małe, zgrabne lampkowe cudeńko. Poczekałam do wieczora i wypuściłam się na mały rekonesans po osiedlu. Na chwilę wyjechałam też poza miasto, żeby sprawdzić prawdziwą moc świetlnej bestii. Moje wrażenie po odpaleniu maksymalnej mocy lampki było takie: WOOOOWWW połączone z :O i karpiem.

Zdjęcie oczywiście nie oddaje tego co widziałam na własne oczy, ale cytując klasyka: "wszelkie typowe rowerówki mogą się schować i spalić ze wstydu". Nie daję zdjęcia porównawczego tego jak świeci moja poprzednia lampka, bo nawet nie ma porównania do obecnej. Gdyby kogoś interesował model lampki, to zakupiłam Convoy S2+ z kolimatorem owalnym 20x60.

Tak w ogóle to zimno już było wieczorem. I pizgało. :(
Kategoria 1-25 km
- DST 20.70km
- Czas 00:59
- VAVG 21.05km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 101m
- Sprzęt Specialized Hardrock Sport (26")
- Aktywność Jazda na rowerze
Kunice - Pątnów + sprawy na mieście
Poniedziałek, 17 sierpnia 2015 • dodano: 17.08.2015 | Komentarze 3
Druga odsłona krótkiej, asfaltowej pętelki na zachód. Na więcej km nie miałam dzisiaj ani mocy, ani czasu. W drodze powrotnej wpadłam jeszcze do centrum w celach prywatnych.
A po rozbiórce dokładnie w tym samym miejscu stanie nowa kamienica usługowo-mieszkalna... Wybudowanie nowego budynku jest tańsze od wyremontowania starego? Dziwna logika włodarzy miasta, którzy pozwolili na rozbiórkę zabytkowej kamienicy.
A po rozbiórce dokładnie w tym samym miejscu stanie nowa kamienica usługowo-mieszkalna... Wybudowanie nowego budynku jest tańsze od wyremontowania starego? Dziwna logika włodarzy miasta, którzy pozwolili na rozbiórkę zabytkowej kamienicy.

Nie ma ostatnio dnia, żeby na osiedlu nie jarały się jakieś pola. :/

Legnica - Ziemnice - Kunice - Pątnów - Legnica
p.s. Czy ten jeba*y piekarnik na dworze kiedyś się skończy??!!???
p.s. Czy ten jeba*y piekarnik na dworze kiedyś się skończy??!!???
Kategoria 1-25 km
- DST 27.10km
- Czas 01:20
- VAVG 20.33km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 131m
- Sprzęt Specialized Hardrock Sport (26")
- Aktywność Jazda na rowerze
asfaltowa pętelka
Niedziela, 16 sierpnia 2015 • dodano: 16.08.2015 | Komentarze 0
Asfaltowe pitu pitu z Łukaszem. :)
Legnica - Ziemnice - Grzybiany - Rosochata - Jaśkowice - Spalona - Bieniowice - Pątnów - Legnica
Kategoria 25-50 km
- DST 99.69km
- Czas 06:03
- VAVG 16.48km/h
- VMAX 44.69km/h
- Temperatura 30.0°C
- Podjazdy 1356m
- Sprzęt Specialized Hardrock Sport (26")
- Aktywność Jazda na rowerze
terenowe Chełmy w duecie
Sobota, 15 sierpnia 2015 • dodano: 16.08.2015 | Komentarze 5
Plan na dzisiaj był prosty i przejrzysty - przejechać prawie wszystkie najlepsze terenowe odcinki w Chełmach i zdążyć z powrotem do domu przed prognozowaną burzą. Po ostatnich wypadach pod radiostację, musiałam przypomnieć sobie, że istnieją inne, równie fajne trasy na Pogórzu Kaczawskim. :)
Na dzisiaj znowu zapowiadali upał, więc rano stoczyłam ciężką walkę z przyciąganiem łóżkowym. Rekordu wczesnego wyjścia na rower nie udało mi się pobić (przypom. red.), bo na rower wyszłam pół godziny później. "Bóg mnie opuścił", jak to później stwierdził Max, bo kto normalny zrywa się na urlopie z łóżka o 5" rano? :) Niemniej jednak znowu powtórzę, że nie ma lepszej godziny do jazdy w upały, niż między 5", a 7" rano. Temperatura jest wtedy idealna! :)
Na dzisiejszy wypad zwerbowałam właśnie Maxa i tuż po 6" ruszyliśmy na podbój Chełmów. Trasę w całości zaplanowałam ja, Maxowi pozostało delektować się nowo odkrywanymi przez niego ścieżkami. :) Najpierw uderzyliśmy na Górzec, skąd jeszcze szybciej szutrami zjechaliśmy do Męcinki. Potem pitu pitu do Myśliborza, podjazdem do Myślinowa i już pruliśmy leśnymi szutrami w stronę Siedmicy (chyba najpiękniejszymi w całych Chełmach).
Kto pruł, ten pruł. Inni podprowadzali... :))))
Na dzisiaj znowu zapowiadali upał, więc rano stoczyłam ciężką walkę z przyciąganiem łóżkowym. Rekordu wczesnego wyjścia na rower nie udało mi się pobić (przypom. red.), bo na rower wyszłam pół godziny później. "Bóg mnie opuścił", jak to później stwierdził Max, bo kto normalny zrywa się na urlopie z łóżka o 5" rano? :) Niemniej jednak znowu powtórzę, że nie ma lepszej godziny do jazdy w upały, niż między 5", a 7" rano. Temperatura jest wtedy idealna! :)
Na dzisiejszy wypad zwerbowałam właśnie Maxa i tuż po 6" ruszyliśmy na podbój Chełmów. Trasę w całości zaplanowałam ja, Maxowi pozostało delektować się nowo odkrywanymi przez niego ścieżkami. :) Najpierw uderzyliśmy na Górzec, skąd jeszcze szybciej szutrami zjechaliśmy do Męcinki. Potem pitu pitu do Myśliborza, podjazdem do Myślinowa i już pruliśmy leśnymi szutrami w stronę Siedmicy (chyba najpiękniejszymi w całych Chełmach).
Kto pruł, ten pruł. Inni podprowadzali... :))))

W lasach jesień na całego. :/


Generalnie cała dzisiejsza trasa miała jeden motyw przewodni: podjazd, zjazd, podjazd, zjazd. I tak praktycznie przez całe 100 km. Także wypad interwałowy. :D Pomiędzy odcinkami terenowymi, śmigaliśmy mniej lub bardziej gładkimi asfaltami.

Po przebiciu się przez Muchów i dojechaniu do Kondratowa, Max na podjeździe pobawił się w operatora. :) Na początku filmiku słychać kto gorzej radził sobie na podjazdach... :P
A potem wbiliśmy się na kolejne szutry, tym razem prowadzące do Leszczyny. Ostatni raz jechałam tamtędy w październiku zeszłego roku i dzisiaj miałam wrażenie, że zjazd pogorszył się. Jest strasznie dużo luźnych kamieni, a ja nie mam odwagi pruć w dół bez opamiętania po takim podłożu. Jak dla mnie zjazd był średniokomfortowy.

Pojawiały się też odcinki bardziej terenowe.

Tuż przed Leszczyną jechaliśmy szlakiem przepięknie pachnącym jabłkami!!!

Z Leszczyny pojechaliśmy w stronę Stanisławowa. Tam po raz pierwszy poczułam zmęczenie materiału. Na podjeździe temperatura dała mi się już we znaki. Spacery też są fajne. :) Na szczęście był to ostatni podjazd na trasie, więc zaraz po wjechaniu na terenowy zjazd do Sichowa, zrobiło mi się lepiej na sercu. :P A zjazd z początku był nawet bardzo terenowy. Chaszcze, osty, pokrzywy i wszelkie inne polne dziadostwo kłujące i drapiące nogi oraz wkręcające się w napęd. No ale zjazd asfaltem byłby z kolei nudny. :P

Tutaj Max znów poudawał reżysera filmowego. :)
Na początku kwietnia terenowy zjazd do Sichowa
był o wiele lepszy. Teraz, owszem nadal jest przejezdny, ale zalega na
nim sporo liści, kamulców i resztek gałęzi. Jak ktoś ma odwagę, niech
jedzie. Ja miejscami pouskuteczniałam sobie spacerek.

Pytanie za 100 punktów - któż był taki inteligentny?

Odpowiedź brzmi...

Bo to nie jest takie oczywiste, że idzie się skrajem szlaku, gdzie jest najtwardszy. No ale potem z wypadów to właśnie takie atrakcje najbardziej zapadają w pamięci. :)
No i w końcu udało mi się wywieść Maxa w pole... :D
No i w końcu udało mi się wywieść Maxa w pole... :D

W Sichowie skończył się teren i pozostał nam już tylko asfaltowy powrót do Legnicy, z małymi terenowymi wyjątkami w Duninie i lasku złotoryjskim. Niemniej jednak do Dunina przyjechałam już lekko podgotowana, więc...

Potrenowałam zmarszczki i po klimatyzacji rzecznej w Nysie Szalonej wróciłam już bez problemów do domu. :)

Plan na dzisiaj udało się wykonać w 99% - nie przejechaliśmy jednego z terenowych szlaków ze Stanisławowa do Bogaczowa, bo nie chciałam gotować się w upale. Udało się jednak wrócić do domu przed burzą, bo po 16" na dworze nie było już tak słonecznie i cieplutko.
Fajnie było. :)
Fajnie było. :)
Legnica - Kościelec - Warmątowice Sienk. - Słup - Chroślice - Bogaczów - Górzec - Chełmiec - Myślibórz - Myślinów - Siedmica - Nowa Wieś Wielka - Muchów - Kondratów - Leszczyna - Stanisławów - Sichów - Sichówek - Krajów - Dunino - Legnica
p.s. Pierwsze zdjęcie to zmyłka. Tak się właśnie przeinacza fakty. :)
Kategoria 75-100 km
- DST 18.70km
- Czas 01:08
- VAVG 16.50km/h
- Temperatura 34.0°C
- Podjazdy 85m
- Sprzęt Specialized Hardrock Sport (26")
- Aktywność Jazda na rowerze
służbowo
Piątek, 14 sierpnia 2015 • dodano: 14.08.2015 | Komentarze 2
Takie tam pitu pitu wczoraj i dzisiaj na chwilę do pracy. Niestety i na urlopie trzeba czasami coś popracować... A strażacy taki mają hydrant. :)


Kategoria 1-25 km
- DST 36.30km
- Czas 02:02
- VAVG 17.85km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 284m
- Sprzęt Specialized Hardrock Sport (26")
- Aktywność Jazda na rowerze
leśny lajcik + rekord rocznego życiowego dystansu
Czwartek, 13 sierpnia 2015 • dodano: 13.08.2015 | Komentarze 2
Generalnie jestem osobą, która nie narzeka na pogodę i nie należę do typowych Polaków, którzy jak jest zimno, to jęczą, że kiedy w końcu będzie ciepło, a jak jest ciepło, to modlą się o deszcz. :P Ale w końcu i ja straciłam cierpliwość i mam już serdecznie dosyć tych upałów. Dwa tygodnie urlopu już prawie za mną, a ja większość czasu spędziłam w domu i nie poszalałam rowerowo. :/ Upale wypierd***j!!!
Lenia przez te gorączki mam strasznego. Pod wieczór jakoś jednak zebrałam się do kupy i wyskoczyłam na północ, na leśne szutry. W lesie sucho na maksa, a sporo leśnych jeziorek wygląda tak.
Lenia przez te gorączki mam strasznego. Pod wieczór jakoś jednak zebrałam się do kupy i wyskoczyłam na północ, na leśne szutry. W lesie sucho na maksa, a sporo leśnych jeziorek wygląda tak.

Najważniejsze przesłanie z dzisiejszej wycieczki, to fakt, że owym wypadem pobiłam swój rekord rocznego życiowego dystansu (z 2013 r.)! :))) Jestem naprawdę z siebie dumna, bo od tego roku mam dodatkową pracę i przez to o wiele mniej wolnego czasu. Zaczęłam go jednak lepiej organizować i efekty są. Teraz aby dobić do 4 tysi i będę mieć już wywalone. :)
Legnica - Pątnów - Miłogostowice - Raszowa Mała - Dobrzejów - Pątnów - Legnica
Kategoria 25-50 km
- DST 19.70km
- Czas 01:15
- VAVG 15.76km/h
- Temperatura 33.5°C
- Podjazdy 117m
- Sprzęt Specialized Hardrock Sport (26")
- Aktywność Jazda na rowerze
lajcik po mieście
Poniedziałek, 10 sierpnia 2015 • dodano: 10.08.2015 | Komentarze 5
Po obiedzie zlokalizowałam przyczynę wczorajszego kapcia w tylnym kole. Elegancko naprawiłam dętkę, poskładałam wszystko do kupy i dupa. Schwalbe Smart Samy są ok - dają radę w terenie, dają radę na asfalcie, ale mają jedną podstawową wadę - po założeniu opony na obręcz często rant opony nie dolega dokładnie do obręczy i opona bije. Tak miałam przy poprzednim kapciu na przedniej oponie, tak stało się i teraz. Nie pomogły cuda ze smarowaniem rantu opony płynem do naczyń, nie pomogło mydło, kilka razy zdejmowałam oponę i zakładałam ją od nowa. W końcu wkurw***m się i stwierdziłam, że z bijącą oponą wygra tylko kompresor. Pomału dojechałam na stację benzynową i przy 5 atmosferach opona wymiękła. :D Usłyszałam tylko charakterystyczne strzelenie i przestała bić jak ręką odjął. :) Mocno się zastanowię czy w przyszłości ponownie kupić te opony... W każdym razie żal było wracać do domu, skoro wyszłam już na rower. Postanowiłam na totalnym lajcie pokręcić się po mieście.
A na chodnikach już takie rzeczy się dzieją. :( Nie podoba mi się to w ogóle, nic a nic.
A na chodnikach już takie rzeczy się dzieją. :( Nie podoba mi się to w ogóle, nic a nic.

Jeszcze trochę i przez to co się zwie S3, rozoorają mi najlepsze drogi dojazdowe do Chełmów. :/

Pomimo, że jazda po mieście z założenia nie może sprawiać przyjemności, to mnie dzisiaj sprawiła. Pełen relaks, bez spiny, bez podjazdów. Luz, blues na całego. :)
Kategoria 1-25 km
- DST 57.50km
- Czas 03:03
- VAVG 18.85km/h
- VMAX 50.64km/h
- Temperatura 25.0°C
- Podjazdy 546m
- Sprzęt Specialized Hardrock Sport (26")
- Aktywność Jazda na rowerze
radiostacja po raz trzeci + mini zlot BS
Niedziela, 9 sierpnia 2015 • dodano: 09.08.2015 | Komentarze 3
I jak na razie po raz ostatni. Muszę przypomnieć sobie o innych szlakach w Chełmach, bo Stanisławowa mam na obecną chwilę serdecznie dosyć. Plany wycieczkowe na dzisiaj miałam o wiele większe, ale pogoda skutecznie je zdemolowała. Rano burza i ulewa, potem parno i duszno jak w piekarniku, a do tego zero prześwitu błękitu na niebie. Jednak już wczoraj umówiłam się z Moniką, Darkiem i Tomkiem, że zrobimy mały zlot na wzgórzu Rosocha. Więc pomimo okropnej porannej pogody wyruszyłam z Moniką w drogę. Do Sichowa jechało się dosyć znośnie, ale podjazd od Stanisławowa pod radiostację zniszczył mnie. Duża wilgotność powietrza, parność, zero wiatru, w nogach poprzednie 2 nocne wypady na Rosochę, po których jeszcze dobrze nie odpoczęłam - wszystko to skumulowało się i pod koniec podjazdu odpuściłam i uskuteczniłam sobie spacerek. Na górę dotarłam ledwo żywa, ale obecni już Darek, Tomek, Monika i Wojtek (który dołączył się do nas po drodze) niemalże otworzyli szampana na mój widok, że w końcu zwlekłam się pod radiostację. :)
Drużyna pierścienia. :)

Pitu pitu o tematach rowerowych i okołorowerowych i prawie godzina zleciała nam na plotach. Wojtek pojechał dalej eksplorować Chełmy, a ja, Darek, Monika i Tomek pognaliśmy w dół do Sichowa.
Rosocha miała dzisiaj ofiarę i to konkretną. To, że jako ostatnia na nią wjechałam, to oczywiste (podjazdy nie były, nie są i nie będą moją mocną stroną). No, ale że na zjeździe również byłam ostatnia, to już wstyd na całego...

Ewidentnie dzisiaj nie był mój dzień. Z Sichowa pojechaliśmy w stronę Dunina,

gdzie Tomek cieszył się jak małe dziecko z karmienia kóz i osła. :)))

Po nakarmieniu zwierzątek, Darek tak pocisnął, że tylko kurz po nim pozostał. :)

W Duninie nadszedł czas rozstania. Chwilę po nim, dosłownie kilkaset metrów od rozdzielenia się, Darkowi nie było już do śmiechu... Dobrze, że ta historia nie wydarzyła się na zjeździe z Rosochy!
Na powrocie do Legnicy grzała już lampa i w sumie cieszyłam się, że miałam dzisiaj mało sił na jazdę, bo gdybym zapuściła się gdzieś dalej, to nie byłoby kolorowo.
Drużyna pierścienia. :)

Pitu pitu o tematach rowerowych i okołorowerowych i prawie godzina zleciała nam na plotach. Wojtek pojechał dalej eksplorować Chełmy, a ja, Darek, Monika i Tomek pognaliśmy w dół do Sichowa.
Rosocha miała dzisiaj ofiarę i to konkretną. To, że jako ostatnia na nią wjechałam, to oczywiste (podjazdy nie były, nie są i nie będą moją mocną stroną). No, ale że na zjeździe również byłam ostatnia, to już wstyd na całego...

Ewidentnie dzisiaj nie był mój dzień. Z Sichowa pojechaliśmy w stronę Dunina,

gdzie Tomek cieszył się jak małe dziecko z karmienia kóz i osła. :)))

Po nakarmieniu zwierzątek, Darek tak pocisnął, że tylko kurz po nim pozostał. :)

W Duninie nadszedł czas rozstania. Chwilę po nim, dosłownie kilkaset metrów od rozdzielenia się, Darkowi nie było już do śmiechu... Dobrze, że ta historia nie wydarzyła się na zjeździe z Rosochy!
Na powrocie do Legnicy grzała już lampa i w sumie cieszyłam się, że miałam dzisiaj mało sił na jazdę, bo gdybym zapuściła się gdzieś dalej, to nie byłoby kolorowo.
Legnica - Wilczyce - Krotoszyce - Krajów - Sichówek - Sichów - Stanisławów - Sichów - Sichówek - Krajów - Dunino - Legnica
p.s. Głównym sponsorem dzisiejszej wycieczki był jegomość "pech". Do domu wróciłam normalnie, bez przygód. A jakieś 2 godziny potem patrzę na rower - a w tylnym kole kapeć... Gdzie, kiedy? Jutro zlokalizuję dziurę, bo dzisiaj już mi się nie chciało.
Kategoria 50-75 km
- DST 61.50km
- Czas 03:17
- VAVG 18.73km/h
- VMAX 52.14km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 623m
- Sprzęt Specialized Hardrock Sport (26")
- Aktywność Jazda na rowerze
nocna powtórka z rozrywki
Piątek, 7 sierpnia 2015 • dodano: 08.08.2015 | Komentarze 4
Wczoraj pisałam, że trzeba będzie powtórzyć taki nocny wypad. Nawet nie myślałam, że okazja nadarzy się tak szybko. Trzeba wykorzystywać obecnie panujące tropikalne temperatury na takie właśnie wycieczki, bo za dnia nie idzie wynurzyć nosa z domu, nie mówiąc już o jakiejkolwiek jeździe.
Cel dzisiejszej wycieczki był taki sam jak wczoraj - ruiny radiostacji na wzgórzu Rosocha w Stanisławowie. Dziś w innym towarzystwie - Moniki i Maxa (który dzielnie oświetlał nam całą drogę).
Cel dzisiejszej wycieczki był taki sam jak wczoraj - ruiny radiostacji na wzgórzu Rosocha w Stanisławowie. Dziś w innym towarzystwie - Moniki i Maxa (który dzielnie oświetlał nam całą drogę).

Ponowie jarałam się konstelacjami gwiazd, dowiedziałam się co nieco o satelitach, chyba widzieliśmy ISS, była też laserowa dżampreza (w klimacie disco polo, zafundowana przez obecną na wzgórzu "młodzież"). Fajnie było. :) Oprócz momentów, kiedy na odcinku leśnym do Bogaczowa (zapewne pełnym krwiożerczych bestii, tylko czekających na to, aby znienacka nas zaatakować) Max straszył nas, że słyszał płacz niemowlaka. :P
Legnica - Dunino - Krajów - Sichówek - Sichów - Stanisławów - Bogaczów - Chroślice - Słup - Warmątowice Sienk. - Kościelec - Legnica
Kategoria 50-75 km


