Krótko o mnie:

avatar Ten blog rowerowy prowadzi monikaaa z miasteczka Legnica. Mam przejechane 31137.27 kilometrów. Jeżdżę z prędkością średnią 18.45 km/h i mam to gdzieś, jaka to średnia.
Więcej o mnie.

Moi realni lub wirtualni znajomi:

Dawno, dawno temu:

Wpisy archiwalne w kategorii

75-100 km

Dystans całkowity:4465.08 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:237:39
Średnia prędkość:18.45 km/h
Maksymalna prędkość:57.87 km/h
Suma podjazdów:33914 m
Liczba aktywności:52
Średnio na aktywność:85.87 km i 4h 39m
Więcej statystyk
  • DST 85.24km
  • Czas 04:23
  • VAVG 19.45km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Podjazdy 436m
  • Sprzęt Trek Dual Sport 2 (28")
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rejony okołolubińskie

Piątek, 6 września 2024 • dodano: 20.09.2024 | Komentarze 0

Wyczaiłam na zdjęciach satelitarnych kilka fajnych, lokalnych asfaltów w rejonach Lubina. Zaplanowałam rundkę i pojechałam. No i po raz kolejny nie zawiodłam się na tych okolicach. Czuć bogatą gminę. Odcinek Składowice - Zalesie - Koźlice - Gola - Lubin  rewelacja. Na pewno powtórzę kiedyś tę trasę.



Kategoria 75-100 km


  • DST 76.25km
  • Czas 03:58
  • VAVG 19.22km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Podjazdy 426m
  • Sprzęt Trek Dual Sport 2 (28")
  • Aktywność Jazda na rowerze

Północne MTB na crossie

Niedziela, 21 lipca 2024 • dodano: 31.07.2024 | Komentarze 0

Wyczaiłam na Stravie fajną, terenową pętlę na północy Lubina. Mój rower MTB nadaje się już tylko na śmietnik, więc chcąc nie chcąc postanowiłam przejechać trasę na crossie.Do Lubina dojechałam PKP, bo nie chciało mi się dymać na start 25 km asfaltem. Poza tym od rana było upalnie, więc tym bardziej dojazd na rowerze nie byłby dobrym pomysłem.

Z całej trasy, asfaltu to było może z 15%. Reszta to szutry, drogi polne, leśne, wszelkiej maści teren. Wiele ścieżek, to terenowe smaczki, które znają tylko lokalesi.







Słoneczniki też się trafiły. ♥











Niżej zdjęcie kamienia pamiątkowego znajdującego się na Grzybowej Górze. Dojazd na nią i zjazd był jednym z najgorszych odcinków, bo na ścieżce sporo piachu i szyszek i te crossowe opony średnio to oganiały.











Do Legnicy postanowiłam wrócić również terenem, bo przed południem słońce już naprawdę mocno grzało. 

Jednym zdaniem - trasa rewelacja! :)



Kategoria 75-100 km


  • DST 97.30km
  • Czas 04:38
  • VAVG 21.00km/h
  • Temperatura 31.0°C
  • Podjazdy 424m
  • Sprzęt Trek Dual Sport 2 (28")
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wołów - Ścinawa

Sobota, 15 lipca 2023 • dodano: 19.07.2023 | Komentarze 0

Na dzisiaj prognozowano potężny upał, więc o 4:30 musiałam stoczyć ciężką walkę z łóżkiem, które miało nieziemską wręcz moc przyciągania. :P Udało się i na rower wyszłam tuż po 6 rano. Wybrałam się na pętelkę, którą już dwukrotnie przejechałam. Pętelka, składająca się w dużej części ze ścieżek rowerowych, jest bardzo fajna.

Gdzieś po drodze mustangi. xD



Co do upału, to wysmażyło mnie tylko przez ostatnie 2 godziny. Tylko, albo i aż.



Kategoria 75-100 km


  • DST 99.80km
  • Czas 04:39
  • VAVG 21.46km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Podjazdy 507m
  • Sprzęt Trek Dual Sport 2 (28")
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zalew Mietkowski

Czwartek, 11 sierpnia 2022 • dodano: 18.08.2022 | Komentarze 0

Nad Zalewem byłam kiedyś raz, przelotem. Postanowiłam tam wrócić, bo mówiono na mieście, że wybudowano tam fajną plażę dla turystów. No i faktycznie. Plaża rewela! Można się opalać, jest też gdzie schować się do cienia, jest Beach Bar, woda czyściutka. Naprawdę super miejsce na wypoczynek.



Tylko asfalty po południowej stronie A4 paskudne - bruki, kocie łby, dziury, wszystko tam było. Generalnie jednak wypad bardzo fajny. :)



Kategoria 75-100 km


  • DST 82.20km
  • Czas 04:38
  • VAVG 17.74km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Podjazdy 1178m
  • Sprzęt Trek Dual Sport 2 (28")
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Góry Sowie

Poniedziałek, 18 lipca 2022 • dodano: 20.07.2022 | Komentarze 2

Na totalnym spontanie, po 6 latach, udało mi się wrócić w Góry Sowie. W piątek decyzja, że jadę i w poniedziałek już byłam. Poprzedni wypad był głównie terenowy, teraz zaplanowałam samiuśkie asfalty. Udało mi się zwerbować na wypad Tomka (który ostatnim razem również mi towarzyszył) i tuż po 9" wyruszyliśmy w drogę. Pogoda była wymarzona!!! Od samego początku, jak to w górach - było pod górę. Po niespełna godzinie jazdy dotarliśmy nad - bardzo malowniczo położone - Jezioro Bystrzyckie. Tam szybka fotka pamiątkowa i co by nie tracić rozgrzania, ruszyliśmy dalej.



Po kilkunastu kilometrach podjazdu (który prowadził wąskimi, wioskowymi drogami, przy praktycznie zerowym ruchu aut - miodzio) znaleźliśmy się niedaleko Przełęczy Walimskiej. Kilkanaście kilometrów zjazdu (niestety wątpliwej jakości asfaltem :/) do Pieszyc i zatrzymaliśmy się w lokalnej knajpce na szamie. Ciężko było znowu ruszyć pod górę. Ponownie kilkanaście kilometrów podjazdu i znaleźliśmy się w jednym z najpiękniej położonych schronisk w Górach Sowich.



W "Zygmuntówce" znowu była szama, nawadnianie się, opalanko i generalnie relaks pełną gębą.





Zjazd z Przełęczy Jugowskiej do Sokolca, chociaż krótszy od tego do Pieszyc, to zapewnił mi więcej frajdy, bo asfalt jest bardzo dobrej jakości i jest mniejsze nachylenie zjazdu. Przynajmniej takie miałam wrażenie.

A potem znowu podjazd. I tak generalnie było przez całą wycieczkę - podjazd, zjazd, podjazd, zjazd. :P Po drodze widoczki i jakoś to leciało.







W Rzeczce nastąpił przełom, bo skończyły się podjazdy i do samej Świdnicy jechało się z górki. Rewelacja. :)

Krótko i na temat - świetne towarzystwo Tomka, piękne rejony, cudna pogoda. Wszystko było 10/10 tego dnia. :)



Kategoria 75-100 km


  • DST 87.20km
  • Czas 04:16
  • VAVG 20.44km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Podjazdy 411m
  • Sprzęt Trek Dual Sport 2 (28")
  • Aktywność Jazda na rowerze

odkryć trochę nowych rejonów na północy

Sobota, 2 lipca 2022 • dodano: 04.07.2022 | Komentarze 2

Moja mama już kilka razy opowiadała mi, że jak była piękna i młoda, to Lubin był Lubinem Legnickim. A więc wsią, gdzie psy dupami szczekały. Teraz, po kilkudziesięciu latach, Legnica może Lubinowi buty pastować. W niektórych kwestiach nie jestem patriotką, a już na pewno nie lokalną. Praktycznie przez cały Lubin można przebić się ścieżkami rowerowymi, a wokół Lubina asfalty są takiej jakości, że w Legnicy to można o takich pomarzyć. Nie sądzę, że na wsiach legnickich doczekam się takich asfaltów, więc nie pozostaje mi nic innego, jak pruć 30 km na północ, żeby chociaż godzinkę pojeździć w cywilizowanych warunkach.



Kategoria 75-100 km


  • DST 87.20km
  • Czas 04:26
  • VAVG 19.67km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 707m
  • Sprzęt Trek Dual Sport 2 (28")
  • Aktywność Jazda na rowerze

górki, góreczki

Piątek, 4 czerwca 2021 • dodano: 14.06.2021 | Komentarze 0

Wczoraj cały dzień ładowałam w siebie kiełbaski z ogniska, więc dzisiaj trzeba było je spalić. :) Od rana pogoda marzenie - słoneczko, normalny wiatr i idealna temperatura do jazdy. Brakowało mi enddorfin z jazdy po górkach, więc wybrałam się na klasyczną rundę po Chełmach.

Na podjeździe na Górzec, jak zwykle o tej porze roku - cudowna zielenina.





Przed skrętem na Dobków - rzut okiem na Okole i inne pobliskie wzgórza.



A potem dzida w dół.



Ale to było dobre! :)

P.S. Relacja z wycieczki krótka, bo nie chce mi się nic więcej pisać.



Kategoria 75-100 km


Zamek Grodziec

Piątek, 31 lipca 2020 • dodano: 07.08.2020 | Komentarze 3

Ostatni raz na zamku byłam 4 lata temu. :O Więc jak tylko nadarzyła się okazja na dłuższy wypad, to od razu postanowiłam tam pojechać. Lubię trasy prowadzące do Grodźca, bo są dosyć ładnie położone i nie trzeba tłuc się krajowymi drogami. Początkowo miałam jechać sama, ale w ostatniej chwili na dotrzymywanie mi towarzystwa zdecydował się kolega. Fajnie, bo było do kogo gębę otworzyć i wpadło kilka moich zdjęć. Co prawda większość z dupy strony, ale zawsze. :)





Uwielbiam odcinek z Łukaszowa do Zagrodna. Tylko dlaczego jest taki krótki? :(



Za Zagrodnem coraz wyraźniejszy stawał się cel naszej wycieczki.



Na podjeździe pod zamek parę razy zaliczyłam mentalny zgon, a robactwo żywcem mnie zjadało. Ale po wjechaniu na szczyt od razu odpaliliśmy sobie po piwku. Smakowało wybornie. :D



I teraz będzie marudzenie. Ile razy byłam rowerem na Grodźcu, zawsze bez problemu wchodziłam na dziedziniec. Bez problemu, to znaczy bez kupowania biletu. Bilet trzeba było kupić, jak chciało się pozwiedzać komnaty, albo wejść na wieżę widokową. Dzisiaj z kolei pani już na wejściu nas zastopowała i kazała kupować bilety. 15 zł od osoby. No trochę drogo za możliwość wypicia piwka na dziedzińcu. Na szczęście udało mi się ją udobruchać i pozwoliła mi wejść za darmo, żeby kupić te piwka. Wypiliśmy je na ławeczkach przed zamkiem. :P

Po dłuższym odpoczynku ruszyliśmy w drogę powrotną. Zmarzliśmy na zjeździe. Komedia. xD



Do Legnicy wróciliśmy inną drogą od tej którą przyjechaliśmy, bo ja lubię mieć pętelki na zapisie trasy, a nie pojedyncze linie. :P Dupka znowu dała radę, przemiłe towarzystwo na trasie, przepiękna pogoda, pyszne malinowe piwko, żyć nie umierać. :)



Kategoria 75-100 km


Wołów - Ścinawa

Sobota, 25 lipca 2020 • dodano: 07.08.2020 | Komentarze 2

W nadchodzącym tygodniu ma być piękna pogoda, więc wyszarpałam w pracy tydzień urlopu, żeby nadrobić rowerowe zaległości. Postanowiłam zacząć na grubo, od prawie setki. Ostatni raz tak długą trasę jechałam prawie dwa lata temu, więc obrałam płaski kierunek, żeby po drodze nie odpadły mi 4 litery. :)

Niedawno wybudowano ścieżkę rowerową z Lubiąża do Wołowa, która jest bardzo zachwalana, więc postanowiłam osobiście ją przetestować.

Niestety, co w sumie w naszych polskich realiach nie jest zaskakujące, wjazd na ścieżkę nie jest w ogóle oznaczony i dobre 10 minut podpytywałam wujka Google gdzie, co i jak. W każdym razie, gdyby ktoś potrzebował, to zaraz po wjeździe do Lubiąża od strony Kawic, trzeba odbić na drogę kostkową, a potem przejechać około 100 m dzikim singlem między krzakami. I wyskakujemy w tym miejscu. Nie zrobiłam zdjęcia z drugiej perspektywy, ale ścieżka dosłownie kończy się w krzakach. Kpina.



Kiedy w końcu już znajdziemy się na ścieżce, wszelki wkurw związany z trudnościami z jej odnalezieniem, od ręki mija, bo stan ścieżki i jej urokliwa lokalizacja rekompensują początkowe niedogodności. Jest gładko i co jakiś czas są miejsca postojowe, gdzie można chwilę odpocząć.



Jeśli ścieżka ze Ścinawy w kierunku Prochowic urywa dupę, to ta w kierunku Wołowa urywa podwójnie. Głównie z tego względu, że ścieżka jest szersza, a ponadto od któregoś momentu prawie w całości biegnie przez zacienione miejsca. Jest naprawdę super. :) Jedynym minusem są dziwnie zlokalizowane szlabany na łącznikach z drogami dla aut i trzeba ostro zwalniać i nagimnastykować się, żeby między nimi przejechać.



Ścieżka kończy się po kilkunastu kilometrach, na jednym z osiedli w Wołowie. Oczywiście jej drugi koniec również nie jest w żaden sposób oznaczony i chociaż nie zaczyna się z krzaków, to obcy może mieć trudności z wjechaniem na nią.

Odcinek z Wołowa do Ścinawy najchętniej wymazałabym z pamięci. Kilkanaście kilometrów prostego, nudnego asfaltu, w towarzystwie aut. Bez szału. Nawet cienia nie za dużo.

W Ścinawie zrobiłam sobie dłuższy odpoczynek i do Legnicy wróciłam znanymi mi już wiochami - najpierw ścieżką rowerową prawie pod Prochowice, a potem około legnickimi wiochami z dziurami.

Fajnie było. :) Z moją kondycją nie jest tak źle, jak myślałam, bo stówka weszła bez większego problemu, a i 4 litery za bardzo nie protestowały.



Kategoria 75-100 km


babie lato na całego :)

Sobota, 6 października 2018 • dodano: 08.10.2018 | Komentarze 2

Piękna, jesienna pogoda od samego rana, więc korzystając z wolnej chwili postanowiłam wyrwać się w Chełmy, w moje ulubione pagórki. :)

Jedź autostradą - mówili. Będzie szybciej - mówili. :P Na legnickim odcinku autostradzie A4 dzień jak co dzień.



Pomału, co by się nie zmęczyć za bardzo, dojechałam w końcu na lokalny punkt widokowy w okolicach Pomocnego. Karkonosze, jak zwykle, pięknie się prezentowały, choć dzisiaj były trochę zamglone.



A na drzewach zaczyna się już coś dziać w kierunku "polskiej złotej". :)



A gdzieś po drodze do Muchowa wyczaiłam fajną gruntówkę wzdłuż lasu. Kiedyś trzeba będzie ją obczaić.



Za Muchowem pitu pitu do Lipy, potem nawróciłam na Muchów i dalej dzida w dół do Myśliborza. Tam lokalny pałacyk wyjątkowo ładnie się dzisiaj prezentował.



Dawno mnie nie było w tych okolicach, bo "nagle" wyrosła mi droga pieszo-rowerowa z Myśliborza do Jawora. Pełna profeska.



A potem to już jechałam coraz wolniej i wolniej, bo sił ubywało z każdą minutą. Tak czy siak, do domu wróciłam bardzo zadowolona. :)



Legnica - Prostynia - Dunino - Krajów - Sichówek - Sichów - Stanisławów - Pomocne - Muchów - Lipa - Nowa Wieś Mała - Nowa Wieś Wielka - Muchów - Myślinów - Myślibórz - Piotrowice - Stary Jawor - Przybyłowice - Warmątowice Sienk. - Kościelec - Legnica

Kategoria 75-100 km